Confitura 2011 – dzień po
Wczoraj miałem przyjemność uczestniczyć w konferencji Confitura 2011 – największej, darmowej imprezie poświęconej w całości językowi Java oraz technologiom powiązanym. Mając w pamięci poprzednią edycję, która nosiła nazwę Javarsovia, byłem spokojny o przygotowanie organizacyjne oraz jakość prezentacji. Wyruszając z Krakowa miałem nawet pewne obawy czy tegoroczna edycja jest w stanie przebić poziomem tą z roku 2010. W ciągu kilku godzin miałem uzyskać odpowiedź. Zapraszam do podsumowania Confitury.
Do Warszawy wyjechaliśmy w niepełnym gronie co niestety uniemożliwiło nam udział we wszystkich możliwych prelekcjach, które odbywały się w czterech równoległych sesjach. Po kilku godzinach jazdy pociągiem dotarliśmy do stolicy. Kilkadziesiąt minut później, przystępowaliśmy do rejestracji uczestników w budynku Centrum Konferencyjno-Kongresowym, które jest nam już dobrze znane z poprzedniej edycji konferencji.
Każdy z zarejestrowanych uczestników Confitury otrzymał torbę wypełnioną gadżetami i materiałami przygotowanymi przez sponsorów. Najbardziej cieszy koszulka :)
Po rejestracji mieliśmy trochę czasu na doładowanie baterii przy kawie i ciasteczkach. Był to także idealny moment do rozmowy ze znajomymi, którzy także postanowili spędzić słoneczną sobotę w salach wykładowych Confitury. Jak się okazało, było ich całkiem sporo.
O 9.15 nastąpiło oficjalne rozpoczęcie konferencji. Było nawiązanie do zmiany nazwy z Javarsovia na Confitura i trochę uszczypliwości w stronę wyroczni, były statystyki poprzednich edycji oraz podziękowania dla organizatorów oraz wolontariuszy (btw. świetna robota!).
Po kilkuminutowym show, głos zabrał Gil Tene z Azul Systems. Pomimo tego, że był to keynote jednego ze sponsorów, wypadł on całkiem dobrze i można było wynieść z niego wiele wartościowych informacji o sposobie zarządzania pamięcią w JVM i działaniu Garbage Collector. Nam się podobało.
Niestety prezentację produktu WorldIT Systems lekko przespaliśmy oczekując na prezentację Sławomira Sobótki o Domain Driven Design. Pomimo tego, że Sławek sam określił swój wykład jako ‘wstęp do wstępu’ to wywarł on spore wrażenie. Abstrahuję tutaj od czystych wartości merytorycznych ponieważ w ciągu 45 minut trudno jest przekazać wiele informacji na temat tak szerokiego tematu, jednak sposób prowadzenie prezentacji, przygotowanie prelegenta oraz łatwość przechodzenia pomiędzy kolejnymi, omawianymi tematami zasługują na brawa. Świetny wykład, który motywuje do zgłębienia tematyki DDD. Dla osób pracujących nad sporymi projektami, w których istnieje rozbudowany model, DDD może okazać się zbawieniem.
Kolejny wykład wybraliśmy jednogłośnie – ‘Patterns and Anti-Patterns in Hibernate‘ prowadzony przez Patrycję Wegrzynowicz. Kierowała nami ciekawość i chęć uzyskania odpowiedzi na jedno podstawowe pytanie – czy o Hibernate można jeszcze powiedzieć coś nowego? Okazało się, że raczej nie, ale nie oznacza to, że wykład był słaby. Omawiane przez Patrycję błędy w testowej aplikacji CaveatEmptor były ciekawe i co najważniejsze, prowokowały osoby zgromadzone na sali do zadawania pytań i wyrażania swoich wątpliwości.
Następny wykład, na który trafiliśmy dotyczył testów. Bartek Majsak uczył nas jak wyciskać z nich maksimum. Pomimo swojego debiutu w roli prelegenta, cały wykład był nieźle przeprowadzony. Doskwierały jednak problemy techniczne (wszechobecne stacktracy) i to, że nie zostały poruszone bardzie zaawansowane funkcje opisywanych narzędzi (Arquillian, Selenium…). Zdaję sobie sprawę, że o Arquillian można pisać książki a czas trwania prelekcji był ograniczony, ale brakowało informacji przeznaczonych dla bardziej doświadczonych użytkowników. Musimy jednak przyznać, że pomysł z uruchamianiem testów (centralnie zarządzanych) na różnych maszynach wirtualnych jest świetny. Btw. jeżeli ktoś chce poznać podstawy Arquillian to zapraszam do naszego videotutoriala.
Po wykładzie Bartka rozpoczęła się przerwa obiadowa. Tutaj zrobiłem największy możliwy błąd – zdecydowałem się pozwiedzać najbliższą okolicę i wybrać się na lunch do jednej z pobliskich restauracji. Dzięki temu nie zdążyłem na wykład Pawła Lipińskiego o re-fuck-toryzacji kodu. Mój smutek potęguje film, który miał premierę podczas wykładu, a którego autorem jest sam Paweł:
Jak ja mogłem to przegapić…
Kolejny przystanek – ‘Play!Framework – ewolucja w świecie aplikacji webowych’. Niestety, osoba, która miała styczność z Play! mogła się nudzić. Prelekcja była typowym wstępem do Play! i skupiała się na jego największych zaletach. Brakło opisu bardziej zaawansowanych opcji i przykładów wykorzystania Play! w większych projektach. Jednak programista, który nadal poszukuje swojego wymarzonego frameworka webowego mógł być zadowolony. Ciekawym pomysłem okazało się prowadzenie narracji do filmu instruktażowego.
Ostatnim wykładem na jaki trafiliśmy był wykład o Adnroid Development Tools prowadzony przez Mateusza Grzechocińskiego. Mateusz pokazał kilka ciekawych sztuczek pomocnych w życiu androidowego developera i zdradził świetną informację dla każdego posiadacza telefonu z systemem operacyjnym Google – Android wreszcie doczeka się AutoMapy!
Ostatnim elementem konferencji było losowanie nagród, które przemilczymy (nic nie wygraliśmy…). Potem nastąpiło oficjalne zamknięcie Confitury i zaproszenie na imprezę integracyjną, na którą niestety nie mogłem się udać.
Podsumowując, Confitura zdała egzamin. Trudno jest mi ocenić to czy okazała się lepsza od zeszłorocznych Javarsovii. Wyraźnie brakowało dużych sponsorów (tym razem nie pojawił się Google, Oracle czy Adobe) co przełożyło się na mniejszy rozmach. Nie zawiedli natomiast organizatorzy, prelegenci oraz uczestnicy, którzy stworzyli świetną atmosferę. Liczymy, że za rok będzie jeszcze lepiej i Confitura nadal będzie zdobywać popularność.










Dzieki za konstruktywny feedback.
Pomyslem na moja prezentacje nie bylo przedstawienie Arquilliana czy WebDrivera na zaawansowanym poziomie, a jedynie wspomnienie o nich i zainteresowanie nimi ludzi. Gdybym chcial poswiecic wiecej uwagi tym zagadnieniom to mysle, ze nawet 2 godziny by nie wystarczyly. Nie wiem czy zwrociles uwage, ale z sali padlo pytanie czym Arquillian rozni sie od JUnita. Z drugiej strony byla jeszcze jedna sesja o Arquillianie :)
Analizujac przebieg mojej prezentacji na chlodno, mysle, ze jednak troche nieprecyzyjnie ja zbalansowalem i chcialem po prostu za duzo pokazac. Tak naprawde glownym punktem byla wirtualizacja i nagrywanie screencastow – a to Ci sie spodobalo, wiec punkt dla mnie. Nastepnym razem mozemy sie podzielic i ja zrobie o WebDriver a Ty o Arquillian, ok? :)
No i ostatnia kwestia – wyjatki. Jak to powiedzial jakis zaprawiony w bojach prelegent „Don’t mess with demo gods”. Do soboty mu nie wierzylem… W zasadzie byly tylko dwa przypadki, gdzie polecial stacktrace – Arquillian i build projektu [a pokazywalem znacznie wiecej]. Oba wynikaly z problemow z siecia. Nauka na przyszlosc : „Cut all dependencies” :)
Dzieki raz jeszcze i pozdrawiam,
Bartek